
Marcin, od lat poruszasz się w branży motoryzacyjnej. Co Cię w niej przyciąga?
Samochody to moja codzienność, ale i smykałka. Sam jeżdżę wymagającym modelem, wiem, czego szukają kierowcy i jak wybierają serwis. Gdy dołączyłem do Silnet Media, marketing automotive stał się naturalnym połączeniem tego, co lubię, z tym, co robię zawodowo.
Jakie usługi cieszą się teraz największym zainteresowaniem?
Pozycjonowanie stron i profili w Google oraz aktualizacje serwisów internetowych. Firmy chcą być widoczne w sieci, bo to przekłada się bezpośrednio na nowych klientów.
Czy rynek motoryzacyjny zmienił się w ostatnich latach?
Bardzo. Kiedyś właściciele serwisów nie potrzebowali marketingu, roboty i bez tego było za dużo. Dziś konkurencja jest ogromna, a klienci sprawdzają opinie w Google tak samo, jak przed wyborem restauracji. Stali się bardziej świadomi i wymagający. Zmienił się też stosunek właścicieli do marketingu. Coraz częściej to oni pierwsi się odzywają, bo chcą dotrzeć do klientów szukających nowych i niszowych usług, takich jak kalibracja systemów ADAS czy naprawa aut elektrycznych.
Wielu handlowców twierdzi, że po pandemii biznes przeniósł się do internetu. Zgadzasz się?
Zupełnie nie. Spotkanie twarzą w twarz buduje zaufanie, którego telefon nie zastąpi. Na żywo od razu widać, czy klient jest przekonany i można działać, zanim straci zainteresowanie. W motoryzacji wielu właścicieli warsztatów nie umawia się na spotkania. Wpadam więc niezapowiedzianie, gdy ktoś je obiad albo kręci się przy serwisie. Niekonwencjonalnie, ale działa.
Co konkretnie dają Ci te osobiste wizyty?
Klient każdego dnia dostaję dziesiątki maili z ofertami, większość ląduje w spamie. Gdy przychodzę osobiście, wie, z kim będzie współpracować. To robi różnicę.
Skąd biorą się Twoi nowi klienci? Co Cię wyróżnia?
Staram się tłumaczyć marketing po ludzku, bez technicznego żargonu, skupiam się na korzyściach. Pokazuję klientowi, gdzie jest dziś w sieci i co realnie można poprawić. Nie obiecuje złotych gór. Zanim przejdę do meritum, rozmawiam „o życiu". Relacja najpierw, oferta później. Duża część moich klientów trafia do mnie z polecenia, a to chyba najlepszy miernik zaufania.
Jakie trendy będą kluczowe w motoryzacyjnym marketingu w najbliższych latach?
Pozycjonowanie pod wyniki oparte na AI – to nieuniknione. Strony muszą być aktualne i dobrze przygotowane, żeby w ogóle się liczyć. Wizytówki Google też pozostaną ważne. Większość osób szuka serwisu przez wyszukiwarkę i w telefonie, sprawdzając trasę i opinie.
Co jest dla Ciebie największym sukcesem?
Telefon od zadowolonego klienta. Nic więcej nie potrzeba.
Jaką radę dałbyś firmom motoryzacyjnym, które dopiero zaczynają inwestować w marketing?
Zacznijcie od podstaw: wizytówka Google, strona internetowa, pozytywne opinie. To fundament, bez tego reszta nie ma sensu.
W erze cyfrowej narzędzia online są niezbędne. Ale zaufanie i bezpośredni kontakt wciąż wygrywają.